Włochy 2015: Turyn

Mój ostatni wyjazd do Włoch składał się tak naprawdę z wizyty w dwóch  miastach włoskiej Północy (brzmi jak część Gry o Tron). Po pobycie w modowym Mediolanie, miałem okazję zobaczyć miasto, które znane jest głównie z tego, że swoją siedzibę tam ma Fiat, dla mnie zawsze się kojarzyło z pewnym klubem piłkarskim…

Przyjazd

Do Turynu trafiamy po przyjeździe z Mediolanu – wybraliśmy tym razem pociąg jako metodę komunikacji. Koszt biletu do stolicy Piemontu to jakieś 12EUR, myślę że to był odpowiednik naszego regio, bo nie był to jakiś luksusowy tabor, ale gniazdka do ładowania można było znaleźć przy każdym komplecie siedzeń. Tak czy siak, podróż mija bez przeszkód, ciemno za oknem, więc za dużo nie wiem co tam się działo dookoła nas i nie uroczę Was opisem krajobrazu w stylu Nad Niemnem.

W każdym razie, po przyjeździe na stacje Porta Nuova, udajemy się w kilkuminutowy spacer do naszego nowego lokum – po raz kolejny korzystamy z usług Airbnb  – udaje nam się trafić na bardzo sympatyczną Włoszkę, u której stacjonować będziemy łącznie przez dwie noce. Tym razem mamy fajne mieszkanie, 2 pokoje, salon, łazienka i kuchnia – w sam raz żeby pomieścić całą ekipę, która łączy już 5 osób.

IMG_0403.jpg

Skąd tyle osób i po co ten Turyn?

Info głównie dla tych, którzy nie wiedzą co robię na co dzień – pojechałem wraz z kolegami z pracy na konferencję RubyDay, podczas której chcieliśmy posłuchać co się dzieje w programistycznym świecie. Jest to taka forma samokształcenia, rodzaj wykładów na których można posłuchać innych kolegów po fachu (programistów) i dowiedzieć się jak pracują w innych firmach naszej branży. Zebrała nas się piątka z Netguru, dla części z nich była to pierwsza konfa – mam nadzieję że nie ostatnia:) anyways, celem wyjazdu była edukacja, zwiedzanie udało się ogarnąć przy okazji – jak dla mnie idealne połączenie przyjemnego z pożytecznym. #polecam

IMG_0386.jpg
na konfie podczas przerwy

kilka słów o futbolu

Część z Was wie, że jestem kibicem Juventusu już prawie 18 lat, a że klub ma swoją siedzibę właśnie w Turynie, był to dla mnie wyjazd do miejsca sentymentalnego. Wszystko fajnie, oprócz tego, że w Turynie mieszkańcy kibicują innemu lokalnemu klubowi – Torino, gdzie gra nasz rodak – Kamil Glik. Nie było więc sensu się obnosić z faktem kibicowania Starej Damie.

Smutny fakt: w tygodniu w którym byliśmy we Włoszech, akurat panowała przerwa na mecze reprezentacyjne, w efekcie czego, nie mogłem pójść na żaden mecz Serie A, ani Juve, ani Torino, ani Milanu, ani Interu – taka sama sytuacja miała miejsce przy okazji mojego wrześniowego wyjazdu do Barcelony – jakoś piłkarski świat nie chce żebym oglądał ligi zagraniczne na żywo.

PB141470.jpg

na szczęście, w telewizji sobie chociaż obejrzałem mecz Włochów z Belgami, który sromotnie Azzurri przegrali. Cóż…

co robiliśmy w Turynie?

Pierwszy wieczór poświęciliśmy na zwiedzanie miasta by night, pochodziliśmy sobie ulicami, zjedliśmy świetną pizzę ze starymi owocami morza (w sumie nie powinienem się dziwić żę u podnóży Alp nie mieli pod ręką świeżych krewetek).

PB131442PB131432PB131428PB131424

Cały inny dzień spędziliśmy na konferencji, o której wspomniałem wcześniej. Tutaj za dużo nie będę się rozpisywał, możecie sobie poczytać co nieco na naszym firmowym blogu.

IMG_0418.jpg

Pogoda niestety nie była tak udana jak w Mediolanie, owszem – było ciepło, ale niebo jakieś takie nieszczęśliwe, nie chciało pokazać słonecznego potencjału.

PB141445.jpg

Dużo pospacerowaliśmy, piliśmy sporo espresso, jedliśmy pizzę i po raz kolejny – pyszne lody. Miasto nie wydawało się jakieś szczególnie duże na mapie, natomiast w rzeczywistości, było co chodzić. Ciekawym faktem jest, że większość ulic przecina się pod kątem prostym i przy dobrej widoczności widać miasto na przestrzał – doprawdy ciekawe doświadczenie widzieć coś takiego.

PB141457PB141447PB141462

adam, a wróciłbyś tu jeszcze?

(autopytanie:D) koniecznie! miasto jest czyste, przyjazne użytkownikowi (metro), do tego dochodzi mnogość fajnych knajp, ładna okolica, ścieżki nad brzegiem rzeki. Wróciłbym tu chętnie na parę dni, tak bez celu, żeby móc więcej pospacerować po mieście, poznać jakieś fajne zakamarki. Cudów architektonicznych tutaj nie ma, a mimo to ma to miasto dla mnie jakiś urok który namawia mnie żeby tam wrócić. Była jedna rzecz, która mega przypomniała mi George Town, mianowicie arkady po obu stronach ulic, ciągnące się kilometrami. Może to jest taki element miasta który mnie przyciąga? nie wiem, ale jakieś podobieństwo jest:) Jak ktoś chce się przenieść do naszej relacji z GT – zapraszam tutaj! Wpadnę tu na meczyk może kiedyś!

IMG_0411.jpg
arkady przypominające mi George Town

Mam w planach jeszcze jeden krótki wpis odnośnie Włoch, taki w którym opisze potencjalne destynacje, które chciałbym tam zahaczyć następnym razem. Do przeczytania!

PB141468.jpg

Zostaw komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s